Samo południe. Obładowany pacynkami i zabawkami, drżący ze strachu wchodzę do „Słowo Daje”. 

Nazwa kawiarni okazała się nieprzypadkowa. Słowo daję – nie sądziłem, że to będzie takie trudne. Niby to dzieci. Nie ma się czym stresować. Ale pomyślałem odwrotnie. To pierwsze spotkanie z tak wymagającą publicznością. Tu nie ma miejsca na pomyłkę. Maluchy są przemiłe, ale też bardzo szczere. Jak coś im się nie podoba, to od razu to pokazują.

Musi się udać!

Innej opcji nie biorę pod uwagę. Za dosłownie kilka minut odbędzie się pierwsze spotkanie z cyklu Pan Poeta Show. Trwa akcja crowdfungindowa na wydanie pierwszej książki. Spełnienie marzenia jest blisko, więc trzeba mu pomóc. Wiele zależy od tego, jak sobie poradzę tu, na tym spotkaniu. Nie ma odwrotu. Wchodzimy.

Są ze mną wszyscy

Zaraz za mną drepcze pacynkowa Kura. Traktuję ją jak dziecko, choć mam nadzieję, że zbieżności w wyglądzie są tylko przypadkowe. Zaraz za nią leci „Wróbel, co oćwierkał sąsiadów” i Kruk, którego krakania nikt nie rozumie. Ale ci najważniejsi już na mnie czekają. Sporo dzieci, jak na spotkanie z nieznanym (jeszcze?) autorem.


Wśród nich dostrzegam recenzentkę książki „Kura, co tyła na diecie”, czyli Zoję. Maluchy są żywo zainteresowane wysokim panem w muszce. Ciekawe, czy będą zainteresowane też zabawami, które dla nich przygotowałem. Zobaczymy. Krótkie powitanie i zaczynamy. Przynajmniej tak mi się zdaje, bo zraz otaczają mnie dzieci. Zupełnie jakbyśmy się znali od lat. Jedno z nich pyta:

A co to za piórka w tym kubeczku

Odpowiadam, że dla nich, do zabawy. Nie musiałem czekać dwóch sekund. Skoro dla nich, to zaczęły się częstować. Nagle jedna z dziewczynek kładzie mi piórko na głowie:

teraz nie będzie już pan taki łysy. Mój tata jest całkiem łysy, ale pan to jeszcze tych trochę włosów ma

Napięcie rozładowane. Śmieję się z nimi, a tak naprawdę też z siebie samego, bo cały misterny plan z fryzjerem dzień wcześniej okazał się marną próbą manipulacji. Przed dzieciakami nic się nie ukryje.


Czytanie jest najważniejsze

Rozpakowany kucam i proszę dzieci, by usiadły na poduszkach. Kura zaczyna gdakać ludzkim głosem o tym, jak to posłuchała innych i przeszła na dietę. Później, że bardziej niż innych postanowiła słuchać siebie, bo przecież to nie grzech zjeść odrobinkę tego czy tamtego. Skubnąć kilka ziaren, aż w końcu pokosztować wszystkiego, na co ma się ochotę.

Przerywam czytanie. Efekt zaskoczenia działa. Pani Janka (pomagała w przedstawieniu) rozsypuje papierowe ziarenka wyglądające zupełnie jak confetti. Patrzę na palce, czy jeszcze widać odciski od ich wycinania. Dzieci zbierają papierowe ziarenka. Proszę je, by każde upchało jak najwięcej do rozdanych wcześniej baloników. Widzę pewną ulgę w oczach właścicielek, które z przerażeniem patrzyły, jak każę rozsypywać dziesiątki drobnych papierków na dywan. Teraz dzieci sprzątają je same.


Znasz to uczucie, kiedy wiesz, że czegoś zapomniałeś, ale nie wiesz czego? Mi towarzyszyło od wyjścia z domu. I miałem rację. Pompka do baloników została w dużym pokoju. Nie ma wyjścia. Trzeba wykorzystać „analogową” metodę. Dobrze się stało, bo dowiedziałem się, że po kilkuset dmuchnięciach w balonik można mieć efekt podobny do… Ale wróćmy do zabaw. Po wypełnieniu ich powietrzem, maluchy zobaczyły, że ziarenka są w środku, tak jak Kura w bajce miała w swoim brzuszku wiele ziarenek. Mimo że była na diecie. Zaczynam czytać dalej.

Okazuje się, że nawet Kura po przejedzeniu miała wyrzuty sumienia. Pamiętając, że jest na diecie, decyduje się pobiegać wokół tortu, który już w pierwszym okrążeniu skrzętnie… podjadała. Skoro była tak najedzona, to nie mogła biegać za szybko. Dlatego z dziećmi układamy tort z poduszek, a wcześniej nadmuchane baloniki przykładamy do brzuszków. Teraz jesteśmy jak Kura. Przejedzeni, więc biegamy, ale jak najwolniej.


Dołączam do dzieciaków na kolanach, żeby choć troszkę wtopić się w tłum. Śmieję się do siebie, bo dzieciaki bardzo szybko wchodzą w rolę. Biegają, prawie w ogóle się nie poruszając. Niektóre, widząc mnie na klęczkach, też uginają nogi, na co szybko reaguję, tłumacząc, że tylko ja tak mogę, bo jestem za duży. Urocze.

Przepyszne ilustracje

Zmęczone bieganiem dzieci znowu siadają na poduchach. Z panią Janką pokazujemy dzieciom ilustracje i prowadzimy edukacyjną rozmowę o jedzeniu. Co maluchy lubią jeść, za czym nie przepadają. Co powinniśmy jeść, a jakich produktów unikać, pomimo że je bardzo lubimy. Zaskakuje mnie mądrość dzieci. Mają większą świadomość jedzenia niż sądziłem. Brawo, maluchy. A ich rozmarzone oczy, kiedy mówiły o łakociach – wprost bezcenne ;).

Co to jest dieta i co jest zdrowe?

Na sam koniec przechodzimy do rozmowy o tym, co to jest dieta, co na diecie powinniśmy jeść i dlaczego. Wyciągam z woreczka pluszowe owoce i proszę dzieci, by poczęstowały nimi Kurę. W życiu nie widziałem, żeby ktoś tak mocno przekarmiał jakiegokolwiek zwierzaka. Ale dało to dzieciom tyle radości, że nie przerywałem, choć Kura już naprawdę miała dość.


Morze, basen i balony

Żeby zakończyć z przytupem, wymyślam jeszcze jedną zabawę. Pytam dzieci, co jeszcze oprócz biegania może robić Kura, żeby zrzucić nieco brzuszka i zdrowo wyglądać. Dzieci wymieniają różne sporty, w tym pływanie. Więc rozciągam chustę animacyjną, która w naszej wyobraźni jest morzem, basenem lub jeziorem, gdzie kurka może zamoczyć dzióbek i popływać. Na chustę rzucamy kilkanaście kolorowych baloników. Na początku bardzo powoli, później szybciej, szybciej i jeszcze szybciej machamy nią tak, by zrobić jak największe fale. Pojawia się prawdziwy wiatr, balony odbijają się o sufit, a śmiech dzieci słychać także na zewnątrz kawiarni. Na koniec wszyscy chowamy się pod chustę i radośnie kończymy zabawy.

Dzieci zaskakują mnie po raz enty

O dziwo maluchy nie wychodzą. Zadają szereg pytań i… pomagają mi w sprzątaniu, czego się absolutnie nie spodziewałem. Rodzice dopytują, czy można kupić książki z autografem. Niestety, mam tylko trzy kopie próbne, więc odmawiam, bo przecież dopiero prowadzę akcję crowdfundigową, więc wydam dopiero, jak się uda. Wtedy jeszcze nie wiem, że już za niedługo wydawnictwo Prószyński wyda całą serię, a niedługo później pojawią się w Sklepie Pana Poety.

 

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Koszyk

Brak produktów w koszyku.