Mały Książe i wielki zwycięzca

Tato, pobaw się ze mną. Tak, tak, Synek, zaraz idę. 

Uff, przestał nalegać, to jeszcze nie muszę iść na ten jego plac budowy
Mam chwilę no chodź, żeby coś załatwić. Muszę Tato! projekt dokończyć, tak niewiele plac budowy! zostało. Dobrze, Synek, zaraz. Tatuś słyszał. Wiem, że chcesz się pobawić. Daj mi jeszcze chwilkę. Wiem, że kłamię, bo to nie potrwa chwilki. To duży projekt. Wiele małych chce się bawić spraw trzeba domknąć. Idzies?

Usiądę przy biurku
Pchnę to szybko i będzie po sprawie. Nawet nie wiem kiedy, Synek już wtarabanił się na kolana. Bajke chcę! Pana Kleksa. Tylko raz! Jak mnie podchodzi! Małymi kroczkami. Dobry jest. Mały psycholog. Wyrywa mi myszkę, bawi się długopisem. Przeszkadza – potrzebuje mojej uwagi, której w tym momencie nie mogę skupić ani na nim, ani na tym, co muszę zrobić. Nie można robić dwóch rzeczy naraz. To znaczy może i można, ale nie TAKICH!

Projekty. Synek. Synek? Projekty?
Problem nie do rozwiązania, choć większym staje się Synek wciskający guziki myszki i klawiatury według sobie tylko znanego systemu. Nagle monitor gaśnie – podobnie jak i moja cierpliwość. Odpuszczam dokończenie czegokolwiek i idę się chwilę pobawić z dzieckiem, bo przynajmniej jedną rzecz chcę zrobić naprawdę dobrze. W końcu później też jest wieczór. Synek pójdzie spać, to w te dwie, trzy godziny do dwunastej uda się wszystko ogarnąć. Każdy będzie zadowolony.

%d bloggers like this: