Jaka płeć dziecka? Wolę nie wiedzieć!

Aż 9 miesięcy niespodzianki

Większość chyba chce wiedzieć. I to jak najszybciej. Kupować odpowiednie ciuszki, opowiadać znajomym, jak zawsze marzyli o tej właśnie płci dziecka. Wybrać odpowiedni kolor garderoby, łóżeczka. I imię tylko z jednej palety, bo po co się przemęczać.

I słusznie
Sam tak zrobiłem, kiedy miał pojawić się Synek. Niczym wróżka lekarz magiczną różdżką aparatu USG dotknął nieszklanej kuli brzucha i zobaczył w nim przyszłość: będzie chłopiec. I tak niespodzianka umarła. Stała się spodzianką. To znaczy niezupełnie, bo nadal nie wiadomo było, jak dziecko będzie wyglądać, jakie będzie miało oczy, charakter i tak dalej. Ale jedna niespodzianka przestała istnieć. Szkoda.

Tym razem NIE i koniec
Więc teraz nie chcę wiedzieć. Do końca – tak jak moi rodzice i ich rodzice. Najzabawniejsze są te wszystkie pytania o płeć, bo ciągle odpowiadam: nie wiem. Jak to? Przecież to już niebawem. No nie wiem, bo nie chcę wiedzieć. Nie chcę sobie psuć niespodzianki. Moja Mama oczywiście uważa, że wydziwiam. I inni pewnie też, ale mnie to interesuje tak samo jak to, co w swoim monitorku zobaczył “płciolog”, ten od USG. Po prostu wyszedłem.

Aha, no tak
Moja żona zna płeć, ale nie powiedziała nikomu. Fajnie, bo wiadomo, jakby to było. Dowie się jedna osoba, to wie cała rodzina, choć wszyscy ściemniają coś zupełnie innego. I zaczęłyby się prezenty w odpowiednim kolorze, niechcący coś by się wyrwało przy tej lub tamtej rozmowie, a ja bym się dowiedział coś, czego nie chcę. Dlatego jestem wdzięczny tej niewiedzy. Fajnie tak zastanawiać się odrobinę dłużej. Przecież i tak się dowiem, a po co sobie psuć niespodziankę?

%d bloggers like this: