Mamo, masz siusiaka?
Nie? To trzeba kupić

Gdzie jest sklep z siusiakami?
Nie, wiem, ale Synek chce odpowiedzi

Nie mogłem powstrzymać śmiechu. Skoro Synek ma siusiaka, co więcej, Tata też go ma, to jak to w ogóle możliwe, że Mama nie? Jest problem, ale też i proste rozwiązanie. Trzeba kupić i po sprawie.

Tylko gdzie kupić siusiaka?
Tłumaczymy, że chłopcy tak, ale dziewczynki niekoniecznie mają siusiaki. Jednak Synek podejrzewa, że to tylko moja opinia i prawdę postanawia odkryć samodzielnie. Tajniakiem, że niby chce wykąpać się z Mamą, wchodzi pod prysznic. Mama się kąpie. Synek udaje, że też, ale tu zerknie, tam niby przypadkiem rzuci okiem. Choć widzi, że coś jest nie tak i prawda jest inna od tej, której się spodziewał, to jeszcze ostatkiem nadziei pyta: Mama, masz siusiaka?

Jak tłumaczy sobie tę oczywistą nieprawidłowość świata?
Przez ostatnie, a w zasadzie jedyne, dwa i pół roku swojego życia zdążył go sobie jakoś tam poukładać. I teraz co? Na własne oczy przekonał się, że tym razem to jednak Tata miał rację. W akcie małej i chyba niezbyt nieświadomej zemsty obwieszcza tę nową prawdę w najmniej odpowiednich miejscach: u lekarza, dentysty czy w sklepie. Jakby wszyscy ludzie w sklepie potrzebowali tej informacji jak chleba, po który przyszli. Mama nie ma siusiaka, wies?!!!

Ale nie uciszam go i powstrzymuję śmiech
Choć trudno się nie uśmiechać, to staram się nie wprawiać Synka w zakłopotanie. Skoro ciągle mówi o tym, to pewnie ma poczucie, że dokonał wielkiego odkrycia. To dla niego ważne, więc niech się tym pocieszy. W sumie, co mi szkodzi. Jest śmiesznie!
 

Dołącz do dyskusji